Siedziałam na łóżku nucąc pod nosem melodię, nad którą pracowałam przez ostatnie
trzy miesiące. Ten występ będzie decydował o mojej przyszłości. Przyszłości? Miałam
ją dokłanie zaplanowaną przez mojego ojca - muzyka. Wszystko musiało być tak, jak on
sobie tego zażyczył. Kochałam go, i nie wyobrażałam sobie bez niego życia, jednak
czasami jego upór doprowadzał mnie do szału.To właśnie od niego przejęłam tą miłość do
skrzypiec.Teraz ten mały instrument stanowił całe moje życie.
Uśmiechałam się do siebie nerwowo dalej wpatrując się w nuty.
'' Dobra, wdech, wydech '' - powtarzałam sobie w myślach cały czas. "mam jeszcze
dzień na dopracowanie wszystkiego''. Przecież jak mi się nie uda, to nic wielkiego
się nie stanie. Tak, żeby tylko to było takie proste... Nie zawsze w życiu układa się tak,
jakbyśmy tego chcieli. Czasem pojawiają sie przeszkody, na przykład miłość, chociaż
sama nie wiem czy można nazwać to przeszkodą.
podoba mi się lecz jest za bardzo krótki . Powinnaś jednak więcej w nim opisać . No cóż, jestem ciekawa , co będzie dalej ; > zapraszam do mnie : you-world-my-world-own-world.blogspot.com friend-of-famous.blogspot.com ♥
OdpowiedzUsuń