Stałam przed szafą z zapiekanką w jednej ręce i z telefonem w drugiej.
- Lena nie ekscytuj się tak to tylko zwykła mała impreza. Nawet nie mam zamiaru pić - zaśmiałam się - może się zmieniłam. Muszę lecieć, zadzwonię później - Kliknęłam czerwoną słuchawkę i odłożyłam telefon na stół. Przyjaciółka jak zwykle nie wierzyła w moją abstynencję W głowie cały czas miałam słowa ojca ''żadnych imprez''. To będzie przecież tylko spotkanie. Tak, co ja w ogóle mowię. Odetchnęłam głęboko i zdecydowałam się na czarną marynarkę, bokserkę, zwykłe rurki i czarne szpilki. Weszłam do łazienki żeby zrobić makijaż i po chwili już byłam gotowa. Obiecałam sobie, że dzisiaj wieczorem nic głupiego się nie zdarzy, albo raczej, że JA nie zrobię nic, czego później będę żałować. Znając mnie i wszystkie moje imprezy na których byłam naprawdę mogło to się źle skończyć. Poprawiłam włosy, zabrałam parasol i ruszyłam do wyjścia. Miałam nadzieję, że nie będzie padać, lecz gdy tylko poczułam pierwsze krople deszczu na moim policzku pospiesznie rozłożyłam parasol.
W tym samym czasie pod drzwi hotelu podjechał czerwony, dziwnie wyglądający samochód. Okno otworzyło się i zobaczyłam Harrego wyraźnie uśmiechającego się do mnie.
-Wsiadaj Lily - powiedział i szybko zasunął szybę. Weszłam do samochodu trzaskając drzwiami i składając parasol. - ładnie wyglądasz - rzucił Styles mierząc mnie wzrokiem. Poczułam się dziwnie słysząc coś takiego z jego ust.
- Jeszcze tylko podjedziemy do sklepu, bo Zayn zapomniał kupić gin.
- Okej - odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- Cześć Li - podskoczyłam na krześle słysząc głos, który wydobywał się spod siedzenia. Nagle zobaczyłam Nialla, który wynurzał się spod oparcia krzesła - no co? Żelki mi się wysypały, przecież nie mogłem ich tak zostawić - dodał widząc moją przerażona minę. Po chwili zaczęłam się śmiać, a pozostała dwójka razem ze mną. Przyznam, że w ich towarzystwie czułam się dobrze, byłam wyluzowana. Po chwili znaleźliśmy się na parkingu jakiegoś wielkiego sklepu. A więc jednak mieszkam w samym centrum, bo wszędzie mam niedaleko - pomyślałam. Wysiadłam z samochodu rozkładając parasol i podążając w stronę wejścia. Po chwili dołączył do mnie Harry.
- Przybliż się do mnie trochę z tym parasolem bo nie chce, żeby mi włosy zmokły.
Nie odpowiedziałam tylko odsunęłam się na bok, na co Styles zaczął krzyczeć, podbiegł do mnie i wyrwał mi parasol z ręki. Postanowiłam nie być dłużna więc popchnęłam go, a on wpadł do kałuży mocząc sobie buty i przy okazji rozpryskując wodę wkoło siebie, tak że byłam mokra i wszędzie miałam kropelki wody.
- ZABIJĘ CIĘ - wrzasnęliśmy jednocześnie. Niall stał z boku z kapturem założonym na głowę i śledząc nasze zachowanie zaczął się śmiać. Po chwili trzymał się za brzuch nie mogąc opanować śmiechu.
- Może... może... chodźmy już do tego... sklepu - powiedział przez łzy na co ja i Harry popatrzyliśmy na siebie i poszliśmy za nim. Byłam na niego zła, ale jednocześnie strasznie chciało mi się śmiać. Po chwili nasza trójka szła obładowana zakupami do samochodu, tym razem pod jednym parasolem. Harry wyglądał przekomicznie w tych swoich napuszonych od deszczu włosach i mokrych do kostek spodniach. Otworzył bagażnik i zaczął wpakowywać zakupy do środka. Mieliśmy kupić tylko jedną rzecz, ale dzięki Niallowi wykupiliśmy połowę sklepu, chociaż Harry go zapewniał że to samo ma w domu. Kątem oka zauważyłam, że trzy dziewczyny spoglądają na Stylesa i Horana. Gdy Harry skończył załadowywać zakupy, nawet nie wiem kiedy trzy dziewczyny znalazły się obok chłopaków. Były ładne. Bardzo ładne, chociaż wyglądały jakby makijaż nakładały szpachelką i trochę przypominały skwarki.
- Jestem Katy, a to jest Carly i Maya - dziewczyna uśmiechnęła się sztucznie i zaczęła machać swoimi długimi rzęsami. Miała chyba z tonę tapety i tlenione blond włosy. Niall spojrzał na mnie i od razu wybuchnęliśmy śmiechem. Wiedziałam, że Horan pomyślał o tym samym co ja.
- Harry, Niall i Lily - odparł niedbale Styles pokazując na nas palcem. Skrzyżował ręce na piersi i wślizgnął się pod parasol patrząc na nasze nowe koleżanki jakby na coś czekał. - więc...
- Może możemy się zabrać z wami? - zapytała jedna z nich zalotnie patrząc na Harrego. Ja i Horan znowu wybuchnęliśmy śmiechem.
- Z czego się dziwko śmiejesz? - syknęła najwyższa z nich mierząc mnie wzrokiem i powoli przybliżając się do mnie. Czułam woń alkoholu. Jeszcze nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Zwykle nie szukałam zaczepek, ani konfliktów, więc po prostu nie wiedziałam jak mam się zachować. Katy natomiast przybliżyła sie do Stylesa mówiąc mu coś na ucho i przygryzając dolną wargę. Harry tylko sie uśmiechnał, jednak nie odsunął się. Niall widocznie był tak samo zszokowany jak ja. Dziewczyna stojąca na przeciwko mnie popchnęła mnie z całej siły, tak że spadłam przy okazji lądując w kałuży. W tym samym momencie Niall podbiegł do mnie.
- Li wszystko okej? Nie złamałaś sobie czegoś? - Horan był blady. Nie mogłam się odezwać. Czułam jak łzy napływają mi do oczu. Bolał mnie nadgarstek. Niall widocznie zauważył, że coś jest nie tak, bo objął mnie ramieniem i pomógł mi podnieść się z ziemi.
- Harry, idziemy - chłopak zaczął rozglądać się po parkingu. Niestety nigdzie nie było ani samochodu, ani Hazzy, ani dziewczyn. - Kurwa mać co za idiota - Niall nie wytrzymał. Wyciągnął telefon z kieszeni i jak mi sie wydawało zadzwonił do któregoś z chłopaków. Ja stałam na deszczu i po prostu płakałam. Niall podszedł do mnie i po prostu mnie przytulił, a ja zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Sama nie wiem czemu. Bolała mnie ręka, byłam cała mokra, Harrego nie było. Czułam się okropnie.
- Cii... Li nic się nie stało. - próbował mnie uspokoić jednak nic to nie dawało. Nawet nie wiem jak długo stałam tak wtulona w Horana. Nagle podjechał czarny samochód i wysiadł z niego Liam. Był wyraźnie zdenerwowany, choć starał się tego nie okazywać
- Lily pokaż rękę - głos miał nad wyraz opanowany. Podniosłam głowę patrząc na niego. Chłopak podniósł moją dłoń patrząc na nią. Głęboko odetchnął - jedziemy do szpitala - oznajmił i weszliśmy do samochodu. Liam oddał mi swoją bluzę, a ja usiadłam z tyłu razem z Niallem, który oplótł mnie ramieniem. Nadgarstek bolał mnie niemiłosiernie. Dalej nie mogłam pojąć tego co się stało.W głowie miałam milion myśli. Miałam tylko nadzieje, że nie jest skręcony, pęknięty, albo nie wiem co jeszcze. Nie wiem jak to się stało, od razu po wejściu do szpitala zabrali mnie do gabinetu na prześwietlenie. Przez cały czas chłopaki towarzyszyli mi powtarzając, że będzie dobrze. Po wybraniu zdjęcia, ruszyliśmy do gabinetu lekarza. Nikt w tym czasie nie wspomniał o Harrym. Cała się trzęsłam, nie wiedząc jakie wieści niesie ze sobą lekarz.
- Prosze usiądźcie. Liam, co się stało? - powiedział. Czyli był to jakiś jego znajomy skoro byli na Ty. Liam opowiedział mu wszystko co się stało, a po chwili doktor wyciągnął zdjęcie z koperty i powiesił je na specjalnej tablicy.
- Matt, Li jest skrzypaczką - dodał cicho Niall.
Lekarz dokładnie oglądnął zdjęcie po czym wziął w swoje dłonie mój nadgarstek.
- Mam dobrą wiadomość. Jest tylko stłuczony - odetchnęłam - jednak nie powinnaś go nadwyrężać przez jakiś tydzień. Powinno być wszystko dobrze. Zapiszę ci maść i założę opaskę uciskową.
Podczas gdy doktor zajmował sie moją dłonią ja zastanawiałam się co powiem Rose, przecież ona mnie zabije. A Andrew? Wiem, że to niedługo - tydzień, ale jednak. Drugi dzień, a już są ze mną problemy. Zaczęłam się bać, że może odeślą mnie z powrotem do Polski, a tego bym naprawdę nie chciała.
- Dobra, zrobione - uśmiechnął sie Matt - Liam jakby coś się działo to dzwoń.
- Dziękujemy bardzo Matthew - odparł chłopak.
Siedziałam w salonie chłopaków otulona kocem. Przede mną stal kubek z herbatą, jednak jak narazie nie miałam ochoty go ruszać. Czułam się koszmarnie. Zayn palił papierosa, Lou siedział obok mnie i próbował mnie rozśmieszyć, a Liam z Niallem gdzieś zniknęli.
- Zabiję go... niech tylko wróci do domu - westchnął Liam siadając na fotelu. Niall po chwili wrócił z paczką ciastek.
- I co? - zapytał Horan z pełną buzią.
- Nie odbiera. Nie wiem co się z nim dzieje. Nie chce nawet wiedzieć co Paul z nami zrobi jak on do jutra się nie znajdzie.
- Przepraszam - powiedziałam cicho, ale jednak na tyle głośno żeby wszyscy mogli mnie usłyszeć.
- Co? - odparł Lou.
- Przepraszam, że zepsułam wam imprezę. Miało być fajnie, a wyszło no... jak wyszło. Ja wezwę taksówkę i wracam do domu.
- Li nie żartuj nawet - Horan stanął przede mną. - Siadaj. Zrobimy sobie jakiś wieczór filmowy, a Zayn zrobi nam coś dobrego - puścił do Malika oko - a Ty Lily zostajesz na noc.
- Ale...
-Nie ma żadnego ale. Zostajesz.
Wszyscy już wiedzieli co stało się pod marketem. Nadgarstek wprawdzie przestał mnie boleć, ale nadal czułam się koszmarnie. Zayn przysiadł się i pierwszy raz odezwał się do mnie, w prawdzie nie był zbyt miły ale dobre i to. Po chwili przyszedł niosąc na tacy 5 wysokich szklanek z płynem w środku, który miał bardzo dziwny kolor. Wypiłam to bardzo szybko. Nawet moge stwierdzić, że mi smakowało.
- Specjalność Zayna - dodał Tomlison.
- Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? - westchnął Niall - Harry zabrał zakupy. A było tam tyle dobrych rzeczy... - rozmarzył się - mam nadzieje, że niczego nie zje.
Oglądaliśmy jakieś bezsensowne filmy. Po tym co się dzisiaj stało przekonałam się do Liama, Louisa i Nialla. Pozostał jeszcze Harry i Zayn. Styles nadal nie dawał znaku życia. Jak wszyscy się domyślali, pewnie zabawiał się teraz z jedną z dziewczyn. Już prawie zasypiałam trzymając głowę na oparciu sofy, gdy nagle usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Siedzący obok mnie Louis poderwał się z miejsca i poszedł w stronę drzwi, a za nim ruszył Niall z Liamem. Usłyszałam tylko Harrego, który nie potrafił nawet sklecić zdania. Zayn wyszedł na papierosa nie chcąc tego wszystkiego słuchać. Po chwili Niall usiadł obok mnie, Liam poszedł do łazienki, a Louis na górę z Harrym. Przez chwilę było słychać ich kłótnie.
- Rzadko się to zdarza - odezwał sie Horan - zazwyczaj dogadują się dobrze. Chodź Li zaprowadzę cię do pokoju dla gości - dodał widząc, że ziewam. Podreptałam za nim na górę. Zaprowadził mnie do dużego pokoju z ogromnym łóżkiem. Położyłam się na nim, nie mając siły zupełnie na nic. Chciałam tylko zasnąć. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Zdecydowanie za dużo.
- Niall?
- Hm? - stanął w drzwiach patrząc na mnie.
- Dziękuję. Chyba zaczynam was lubić - uśmiechnęłam się. Chłopak tylko odwzajemnił mój uśmiech i wyszedł z pokoju. Czułam sie potwornie zmęczona. Analizowałam dzisiejszy dzień. Byłam ciekawa co z Harrym. Po spotkaniu na kręglach i po tej wycieczce do marketu zaczynałam powoli go lubić, jednak wystarczyła jedna głupia sytuacja, żeby moje wyobrażenie o złym Stylesie powróciło. Nawet nie wiedziałam, która jest godzina. Obróciłam się na drugi bok i zasnęłam.
komentarz = motywacja do dalszego pisania ;)

Właśnie wpadłam. Chyba zostanę na dłużej !
OdpowiedzUsuń/ przepraszam za spam /
Nagle zrozbrzmiał dzwonek. Petunia poszła i otworzyła je, za nimi stała Lily. " Cześć Petuniu, chcę porozmawiać ". Czy Tunia zgodzi porozmawiać się z Lily ? Czy się pogodzą ? TO wszystko w nowej serii na http://potter-imagin.blogspot.com/
Zapraszam !