- Umm Rose, możemy porozmawiać?
- To może wyjdźmy - zaproponowała moja menadżerka. Wyszłyśmy na zewnątrz. Na moje nieszczęście padało, więc schowałyśmy się pod dachem.
- Co się dzieje? Fajna niespodzianka?- zapytała wyraźnie podekscytowana.
- Hm...bo jest taka sprawa, w zasadzie problem ja ich chyba... nie cierpię - ostatnie zdanie wypowiedziałam podniesionym głosem. Rose wyraźnie posmutniała.
- Ale jak to? Myślałam, że się ucieszysz. Każda dziewczyna w twoim wieku chciałaby ich poznać, a co dopiero z nimi współpracować. Spodziewałam się innej reakcji.
- W tym problem, że ja nie jestem "każda dziewczyna". Nie słucham ich muzyki, nie zachwycam się jak większość lasek chłopakami z zespołu. Uważam, że daleko zaszli i za to ich podziwiam, ale ja po prostu nie lubię takich chłopaków. Oni są no...
- Może lepiej nie dokańczaj - ucięła Rose - nie nastawiaj się tak. Nie znasz ich, nie znasz ich muzyki, więc ich nie oceniaj. Może najpierw postaraj się ich poznać, a później wyrażaj swoje zdanie?
- Myślisz, że to jest takie łatwe niby?
- Lily wytłumacz mi co w tym jest trudnego? Po prostu traktuj ich jak zwykłych ludzi ,a najlepiej zapomnij o tym co myślałaś o nich wcześniej. Koniec rozmowy. Musisz sobie poradzić. Teraz wracamy do środka, a ty będziesz dla nich miła.
- Ale no...
- Powiedziałam koniec. A teraz obiecaj, że dasz im szansę i chociaż spróbujesz ich polubić.
- Obiecuję - jęknęłam.
No świetnie. Jestem skazana na chłopaków, których nie darzę sympatia. Dobra wdech, wydech. Ciągnąc nogami weszłam do środka i usiadłam na wolnym krześle obok chłopaka z blond włosami, który właśnie jadł czekoladę.
- Chcesz trochę?
- Nie, dzięki - odpowiedziałam sucho i natychmiast poczułam wzrok Rose na sobie. Chłopak z czarnymi włosami rozmawiał ze swoim, jak się domyśliłam, menadżerem. Reszta śmiała się i wygłupiała w najlepsze. Potem Andrew uciszył wszystkich i zaczął omawiać warunki naszej współpracy. Jutro z samego rana miałam wejście do studia sama, a później mieli dołączyć do mnie chłopaki. Cudownie. Na koniec Rose oznajmiła, że w ramach zapoznania się mamy dzisiaj zarezerwowane wejście na kręgielnie. Mimo moich licznych protestów, że nie umiem grać musiałam iść. Po skończonym spotkaniu wszyscy się rozeszli, a ja miałam ochotę zabić moją menadżerkę.
Zjadłam szybki obiad w hotelu i powoli zaczęłam się przygotowywać na spotkanie. Zadzwoniłam jeszcze do taty, a później do Leny. Powiedziałam jej o dzisiejszej sytuacji. Po tym jak skończyła piszczeć stwierdziła, że jestem głupia, bo ona nigdy by nie zmarnowała takiej szansy - tak, wielka fanka One Direction. Nie specjalnie mnie tym pocieszyła, jednak później zapewniała mnie, że oni pewnie nie są tacy źli jak mi się wydaje.
Weszłam do kręgielni poinstruowana przez Andrewa i Rose, którzy w tym czasie pojechali załatwiać jakieś papierkowe sprawy. Chłopcy już tam byli i nie byłam zbytnio zadowolona tym faktem. W głębi duszy miałam jednak nadzieję, że nie przyjdą, że wypadnie im jakiś wywiad czy inna bardzo ważna rzecz, która uniemożliwiłaby im przyjście. Jednak nie. Jak zwykle miałam pecha.
- Cześć po raz drugi. Jestem Niall - powiedział blondyn uśmiechając się do mnie.
- Cześć - mruknęłam i zaczęłam przebierać buty. Zupełnie sobie tego nie wyobrażałam.
- Miło mi cię poznać. To reszta zespołu : Harry, Liam, Zayn i Louis. – blondyn zaczął po kolei wskazywać palcem na chłopców.
- Mi również – wymamrotałam i wymusiłam uśmiech. Odeszłam od Nialla i usiadłam na kanapie. Ta cała atmosfera wydawała mi się taka sztuczna, nie czułam się pewnie w ich towarzystwie. Starałam się rozluźnić. Przecież Lena mówiła, że na pewno nie będzie tak źle jak mogłoby się wydawać. Oby miała racje. Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos Harrego.
- Dlaczego nie grasz z nami? Coś się stało? – spytał. Muszę przyznać, że nigdy nie widziałam tak zielonych oczu.
- Nie potrafię grać w kręgle, nigdy wcześniej tego nie robiłam. – czułam jak moje policzki zmieniają barwę na czerwoną.
- W czym problem? Chodź szybko, zaraz pokażę ci jak to robić. Uwierz mi, że to nic trudnego. – Harry zaczął mnie namawiać. Na początku stwierdziłam, że nie chcę robić z siebie pośmiewiska i nie mam ochoty rozmawiać z nim, ale po chwili doszłam do wniosku, że kiedyś musi być ten pierwszy raz. Po kilku minutach staliśmy przed torem. Harry odpowiednio ułożył w mojej ręce kulę i wydał następne polecenie. Czułam, że wzrok Liama, Zayna, Nialla i Louisa jest skupiony tylko na mnie i na Harrym.
- Teraz wystarczy abyś użyła trochę siły i po prostu się zamachnęła – mówiąc to, wyszczerzył się. Rzuciłam kulą i zbiłam aż osiem kręgli. Byłam w szoku.
- Nie mów mi, że nigdy w to nie grałaś. To był wkręt, tak? – chłopak zaczął się śmiać, a jednocześnie patrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Nie! Przysięgam, nigdy tego nie robiłam.
W tle słyszałam tylko jak Niall, Liam i Louis głośno bili mi brawa. Tylko chłopak w czarnej czuprynie siedział cicho ze wzrokiem skierowanym w ziemie.
- To co? Teraz chyba czas na jedzenie, no nie? – Niall spojrzał na wszystkich z wielką prośbą w oczach. – Umieram z głodu.
- A ty jak zwykle o jedzeniu. – odezwał się Liam. Przyznam, że strasznie podobał mi się jego głos, był taki inny.
- Ja też z chęcią bym coś zjadł. – wykrzyczał Louis, a po chwili dołączył do niego Zayn i Harry. Chłopcy zaczęli nawzajem się przekrzykiwać, a ja nic z tego nie rozumiałam. Minęło 20 minut, a oni dopiero zdecydowali się na pizzę
- Lily, a ty na co masz ochotę? – spytał się Louis. Wow. W końcu ktoś sobie przypomniał, że też tam jestem.
- Mi wszystko jedno, nie jestem aż tak bardzo głodna, mogę zjeść kawałek pizzy od któregoś z was – chyba pierwszy raz tego wieczoru szczerze się uśmiechnęłam. Po godzinie wszyscy byli już najedzeni. Lena miała rację, nie było tak źle jak myślałam.Te kilka godzin spędzonych z nimi, pozwoliło mi chociaż częściowo zmienić zdanie na ich temat. Doszłam do wniosku, że naprawdę zachowują się jak zwykli nastolatkowie, mogłabym powiedzieć, że tak jak ludzie z mojego otoczenia. Są bardzo sympatyczni, no i nie ma co się oszukiwać, ale każdy z nich ma w sobie coś takiego, co przykułoby uwagę każdej dziewczyny. Jednak ze mną nie będzie tak łatwo.
Ze snu wyrwał mnie głośny dźwięk dzwonka. Nerwowo zaczęłam szukać telefonu. Na wyświetlaczu migało ''Lena''.
- Nie za wcześnie? - wymruczałam. Nawet nie wiem czy mnie usłyszała, bo mówiłam przez zaciśnięte zęby.
- Jest 10. Jak było wczo...
- Która jest godzina? - krzyknęłam do telefonu i zerwałam się z łóżka - ja zadzwonię później - powiedziałam szybko i wcisnęłam czerwoną słuchawkę. W ekspresowym tempie wzięłam prysznic i ubrałam się. Super. Wyjdę bez śniadania. Zabrałam jeszcze skrzypce i pospiesznie ruszyłam do windy. W holu czekała już na mnie Rose. Była 10:30. Spóźniłam się 15 minut.
- Przepraszam, naprawdę przepraszam. Zapomniałam nastawić budzik.
- Dobrze, że w ogóle przyszłaś - uśmiechnęła się Czyli jednak nie była zła. - Chodźmy. Taksówka już czeka. Opowiesz mi wszystko o wczorajszym wieczorze po drodze.
Dziewczynie widocznie poprawił się humor, gdy jej oznajmiłam, że jednak nie było tak źle, jak sie spodziewałam. Okazało się, że jutro mam jakiś mini wywiad do jednej z gazet poświęconych muzyce. Byłam w szoku, że to wszystko dzieje się tak szybko. Byłam też wdzięczna Rose, że potrafi tak to zorganizować. Weszłam do studia, o mało co nie wybijając sobie zębów potykając się o próg. Zaczęłam rozpakowywać skrzypce. Jakiś mężczyzna podszedł do mnie wręczając mi nuty. Miałam 3 godziny na rozczytanie i przećwiczenie. Wolałam zacząć od razu. Rose siedziała cały czas przy mnie, słuchając mnie jednocześnie przeglądając internet. Te trzy godziny minęły mi zadziwiająco szybko. Nawet nie wiem, kiedy menadżerka powiedziała, że za 5 minut dojdą do mnie chłopcy. Postanowiłam trochę odetchnąć od skrzypiec, więc położyłam je w futerale. Przyznam, że nie szło mi tak źle jak się spodziewałam. Ledwo usiadłam na fotelu i zjawili się oni.
- Siemanko Lily- przywitał się ze mną Louis. - Jak ci minęła pierwsza noc?
- Całkiem dobrze oprócz tego, że zaspałam.
- Pamiętam - chłopak zaczął się śmiać - jak zaspaliśmy na nasz pierwszy koncert. Pamiętasz Harry? To wszystko twoja wina - przestał się śmiać i popatrzył na Harrego szczypiąc go w policzek.
- Lou to boli, przestań - fuknął Styles i położył głowę na kolanach Tomlinsona. Nie wiedziałam czemu wszyscy byli jacyś tacy przymuleni. Zayn stał w kącie i palił papierosa, chociaż na drzwiach wisiał znak zakazu. Do nikogo się nie odzywał. Po chwili do studia wpadł wysoki mężczyzna. - Paul.
-Chłopaki bierzemy się do pracy - powiedział patrząc po kolei na każdego, jednak z ich strony nie było żadnej reakcji.
- ZAYN TU NIE WOLNO PALIĆ - krzyknął patrząc w stronę Malika - zgaś to w tej chwili.
Jednak chłopak nie miał zamiaru spełnić jego prośby tylko odpalił następnego papierosa.
- Co się z wami dzieje? - powiedział siadając na fotelu i rozkładając ręce - Jak wy się zachowujecie?Wiedzieliście, że mamy dzisiaj próbę to po co wczoraj imprezowaliście? Ja nie mam do was siły.
- Paul naprawdę przepraszamy, to był ostatni raz, naprawdę.
- Liam przestań, ile razy ja to już słyszałem!
Czyli już wszystko wiem. Po tym jak ja wróciłam do hotelu oni musieli iść na jakąś imprezę.
- Dobra chłopaki - Liam wstał i podszedł do Harrego wyciągając do niego rękę - musimy się ogarnąć. No dalej. - Po tych słowach Louis, Harry i Niall bez słowa podnieśli się z miejsc. Taak, czyli już wiem kto się w zespole najbardziej liczy. Jednak Zayn nie ruszył się nawet o milimetr uważnie patrząc na Payna.
- Hm... Liam możemy pogadać? - odezwał się w końcu przyciszonym głosem. Chłopak nie odezwał się tylko ruszył za przyjacielem w stronę wyjścia.
- ZAYN, LIAM WRACAJCIE! - krzyknął Paul, jednak oni już go nie słyszeli. Ja z resztą chłopców ruszyłam do pokoju, gdzie miała odbyć sie nasza próba, czy jak to można było nazwać. Zauważyłam, że każdy miał już swoje ulubione miejsce. Niall usiadł na stołku gitarą w ręce, Louis na krześle kładąc nogi na stole, a Harry wziął krzesło i przysunął je bliżej Tomlinsona. Paul z Rose usiedli przy stoliku otwierając swoje laptopy, a ja zabrałam z sofy poduszkę, położyłam ją na podłodze i usiadłam na niej trzymając skrzypce w rękach. Po chwili przyłączył się do nas Liam, który trzymał rękę na ramieniu Zayna. Mówił mu coś do ucha poklepując go po plecach i nerwowo spoglądając na Harrego. Wzrok każdego przeniósł się na tą dwójkę.
- To ja mam tutaj swoją partie - odezwał się w końcu Niall przerywając niezręczną cisze - a wy musicie jeszcze rozpisać swoje głosy i dołożyć do tego Lily.
Próba rozpoczęła się na dobre. Po chwili wszyscy śmiali się i żartowali przy okazji ćwicząc poszczególne części piosenki. Louis usiadł obok mnie i pomógł napisać moje nuty, bo ja jakoś nie mogłam się do nich dograć. Za chwilę miałam już napisany utwór pod moje skrzypce. Przyznam, że dobrze się bawiłam, chociaż tak na prawdę nie przygotowaliśmy dobrze nawet pół utworu. Podczas tego czasu zauważyłam, że oni są dla siebie jak bracia. W całym swoim życiu nie widziałam tak zgranej paczki przyjaciół. Chociaż każdy z nich miał inny charakter i różnili się od siebie, byli sobie naprawdę bliscy. Widziałam jak dobrze się dogadywali.
- Głodny jestem - jęknął Niall - nie jadłem od trzech godzin. - chłopak zaczął powoli podnosić się ze swojego miejsca, przy okazji potykając się o kable i z komicznym wyrazem twarzy spadł na ziemie. Cała piątka wybuchnęła śmiechem, wraz z poszkodowanym .Liam podszedł do Horana i nie mogą przestać się śmiać wyciągnął do niego rękę. Ten natychmiast złapał ją i pociągnął chłopaka na ziemię. Po chwili dołączyli do nich Harry i Louis robiąc '' kanapkę '' . Tylko Zayn siedział na fotelu kiwając się w przód i w tył.
- Dobra, a więc.. - Harry wstał otrzepując swoje kolana z kurzu i poprawił swoje włosy - co powiedzielibyście na... - tutaj ściszył głos - małą kameralną imprezę u nas, na cześć naszej współpracy z Lily? Tylko nasza piątka.
- Harry nie ma takiej możliwości nawet - przerwał mu Liam - Paul się wścieknie
- Paul nie musi wiedzieć - Niall dołączył do rozmowy przewracając oczami. - czyli kto jest za?
Ręce czterech chłopaków poszybowały w górę.
- No Liam, przestań - fuknął Zayn .
Payn popatrzył na niego i podniósł rękę do góry
- Dziękuje - odparł . Fajnie gdyby ktokolwiek spytał mnie o zdanie. Z resztą i tak nie miałam ochoty nigdzie dzisiaj wychodzić.
- Li, przyjadę po ciebie o ósmej - oznajmił Harry uśmiechając się.
- Czy ja powiedziałam, że się zgadzam ? - odparłam - chciałam iść dzisiaj rozejrzeć się po Londynie. Może kiedy indziej, przepraszam. - Wstałam z miejsca, gdy poczułam, że kogoś dłoń chwyta mnie za nadgarstek. Spojrzałam w dół - Niall
- Lily nie daj sie prosić. Chociaż na chwilkę. W końcu to na twoją cześć. Zamówimy coś dobrego - blondyn zaśmiał się odsłaniając swój aparat. - Jak będziesz chciała to odwieziemy cię wcześniej do domu.
Popatrzyłam na Rose na co ona kiwnęła mi głową. Czyli miałam jej pozwolenie. Ale jutro jest mój pierwszy wywiad. Zupełnie o nim zapomniałam. Przecież musze się przygotować, chociaż nawet nie wiem jak. Z drugiej strony miałam dać im szanse.
- Będę czekać o ósmej - powiedziałam i wyszłam ze studia.
komentarz = motywacja do dalszego pisania ;)
No to 3 rozdział za nami.

Rozdział strasznie mi się podoba. W ogóle cały blog jest super. Pisz dalej. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
OdpowiedzUsuńZapraszam na 14- rozdział:
http://larrystylinsonforeverinmyheart.blogspot.com/
Cudowny blog : ) Ogólnie świetny rozdział. : ^
OdpowiedzUsuńCzekam na następną notkę.
Pozdrawiam. xoxo
( c ) Mirranda S.
Świetnie :3
OdpowiedzUsuńZapraszam na naszego bloga. Właśnie pojawił się 3 rozdział . :) http://iisophiie.blogspot.com/